Jaguar w miejskiej selvie

– Idę coś upolować . Kto ma ochotę na steka z jaguara?- zawiesiłam pytająco głos.

Odpowiedziały mi półuśmiechy i żywiołowe „Powodzenia! Trzymamy kciuki!” i generalne stwierdzenie, że wszyscy są najedzeni. Tylko ja wraz z kolega (zawsze uzbrojonym) udaliśmy się na polowanie. Już na pierwszej prostej miejskiej dżungli pojawił się on! Zdrowy, dorodny, bardzo zadbany osobnik. Nie zawahałam się nawet przez moment zbliżyć się do niego. Głębokie westchnienie wyrwało się naturalnie. Już przymierzałam się do upolowania  go, jak to zwykle aparatem, gdy zza ciągu samochodów wyłonił się mężczyzna w sztruksowej marynarce. Zza paru gałek różowych lodów spoglądał na nas bacznie. „Tak, to na pewno właściciel” pomyślałam. Odkleiliśmy się od najbardziej zmotoryzowanego kota, kiedy ów mężczyzna spokojne podszedł do samochodu i otworzył drzwiczki.


photo 12

– Piękny – wyrwało mi się.

– Bardzo dziękuję, to moja duma – sympatycznie odpowiedział właściciel tego drapieżnika.

– Widzi pan, bo ja wyszłam zapolować na jaguara. Tak, tak jaguara, jestem biologiem i z nimi pracuje, ale nie! nie poluje na nie dosłownie! (śmiech). Czy mogłabym zrobić zdjęcie?

– Tylko zdjęcie? Proszę wsiadać do środka, śmiało!

Gdzieś  z oddali słyszałam męskie głosy opisujące szczegóły techniczne samochodu… ja zatraciłam się w gładzeniu karoserii i wszystkich najdrobniejszych, dopieszczonych szczegółów już wewnątrz samochodu. Tak ja, ignorantka motoryzacyjna absolutnie uległam urokowi TEGO jaguara.

photo 1

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy
Kategorie
Tagi